reklama

Wystawa i wykład o bitwie pod Lubartowem. Miejska Biblioteka Publiczna uczci rocznicę powstania styczniowego

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: MK

Wystawa i wykład o bitwie pod Lubartowem. Miejska Biblioteka Publiczna uczci rocznicę powstania styczniowego - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje lubartowskie163 lata temu Lubartów był areną walki powstańców z Rosjanami. Te wydarzenia przypomni lubartowska biblioteka.
reklama

Miejska Biblioteka Publiczna zaprasza na otwarcie wystawy o powstaniu styczniowym i bitwie pod Lubartowem we wtorek 27 stycznia o godz. 17. Wykład historyczny wygłosi Sławomir Rodak ze Stowarzyszenia Historycznego "Ćwieki" ze Starościna. 

Jak powstańcy walczyli o Lubartów

Na początku lat sześćdziesiątych w Królestwie Polskim kształtowała się organizacja cywilno - wojskowa, z której wywodził się Rząd Narodowy w czasach powstania styczniowego. W powiecie lubartowskim taka organizacja ukształtowała się w latach 1861 - 1862. Naczelnikiem Lubartowa został mianowany rejent Feliks Poliński. Główną rolę odgrywali jednak ziemianie - Ignacy i Teodor Jasieńscy, Stanisław Jełowicki, Rogalski (syn właściciela Szczekarkowa), Seweryn Piotrowski, dzierżawca Nasutowa. Działalność organizacji oprócz Lubartowa obejmowała Kamionkę, Kozłówkę, Starościn. Należeli do niej rzemieślnicy, biedota miejska, dzierżawcy, oficjaliści, służba folwarczna. Według prof. Wiesława Śladkowskiego liczyła około 300 - 400 osób. 

18 stycznia 1863 r. na teren powiatu przybył młody, 21  - letni Leon Frankowski, komisarz województwa lubelskiego. Miał organizować siły wojskowe. Wraz z cywilnym naczelnikiem województwa, Kazimierzem Gregorowiczem, ustalili plan ataku na Lubartów. Opisy ataku powstańców w zasadzie są zbieżne. Celem miała być stacjonująca w mieście 9 rota pułku wołogodzkiego. Atak mieli przeprowadzić powstańcy z lokalnej organizacji i oddział lubelski w sile 100 ludzi - ogółem około 400 powstańców. Kwestia dowództwa budzi zdaniem prof. Śladkowskiego wątpliwości. Całością sił miał dowodzić zdymisjonowany z armii rosyjskiej podporucznik Michał Malukiewicz. Profesor Śladkowski uważa, że to mało prawdopodobne, ponieważ podporucznik to stosunkowo niski stopień oficerski, ponadto miejscowi ziemianie mogliby nie słuchać młodego, obcego przybysza. Miejscowymi oddziałami dowodzili Ignacy Jasieński, Erazm Kozłowski - wójt Kozłówki, Stanisław Jełowicki, Seweryn Piotrowski.

reklama

Powstańcy byli uzbrojeni w kosy i okute drągi - uzbrojonych w nie nazywano w powstaniu "drągalierami", w nawiązaniu do kosynierów. Mieli też nieliczne egzemplarze broni palnej. 

Atak w pierwszej kolejności powstańcy przypuścili na park artyleryjski 5 brygady artylerii polowej. Mieścił się w szopie w Skrobowie. Znajdowało się tam 8 dział, które były przywiązane do ścian łańcuchami. Nie można było ich uprowadzić, więc powstańcy podpalili szopę po zlikwidowaniu szyldwacha. Ale wartę pełniło jeszcze 14 żołnierzy, ogień zaalarmował ich. Warta ostrzelała powstańców i wycofała się do miasta. Uciekający zaalarmowali żołnierzy w mieście, zaskoczenie więc zostało zaprzepaszczone. W mieście niektórzy powstańcy wyłamali się z dyscypliny, zaczęli szukać żandarma Orzelskiego, znienawidzonego za tropienie organizacji podziemnej. Znaleźli go w zajeździe. Ranny Orzelski uciekł, zaalarmował pluton rosyjski. Żołnierze pod dowództwem kapitana Tura zaczęli stawiać opór powstańcom. Zaatakowani z dwóch stron wycofali się w kierunku rynku, potem Rynku II. Komendę objął pułkownik Łopatin. 

reklama

Porażka i wyroki

Na rynku trwała walka wręcz. Była dość zaciekła, sam pułkownik Łopatin znalazł się w niebezpieczeństwie  - jeden z kosynierów próbował przebić go kosą, ale uratował mu życie bombardier, Jan Niekiesza. Kapitan Tur dostał dwa ciosy w plecy i pierś, ale przeżył. Wyszkolone wojsko pokonało powstańców, którzy wycofali się w kierunku Kurowa. Po stronie rosyjskiej było kilkunastu rannych, powstańcy stracili pięciu lub sześciu zabitych, około 15 rannych, 28 dostało się do niewoli. Zwraca uwagę, że po stronie rosyjskiej walczyło wielu żołnierzy, których nazwiska wskazują na polskie pochodzenie - w większości to żołnierze z poboru, którzy wykonywali rozkazy przełożonych. Jak podaje znany regionalista Henryk Czechowski, pożar szopy z działami ugasił żołnierz Bazyli Tomaszewski. Rozkaz do otwarcia ognia do powstańców wydał podoficer Andrzej Boniak. Polakami byli kapitan Tur i kapitan żandarmerii Orzelski. W przypadku poborowych, nikt ich o zdanie nie pytał, oficerów badacz dziejów powstania, dr Zdzisław Bieleń z Lublina po części usprawiedliwia - obowiązywała ich przysięga. Poległych powstańców nie znamy z imienia i nazwiska. Wiemy natomiast, jaki los spotkał część wziętych do niewoli. Zostali odprowadzeni do Lublina, gdzie gen. Aleksander Chruszczew oddał ich pod sąd polowy. Dwudziestu skazano na śmierć, pięciu najbardziej obwinionych miało być rozstrzelanych w Lublinie 3 lutego. Zginęli wtedy Józefat Barszczewski, Tadeusz Błoński, Jan Kochański, Józef Meksuła (policjant z Kamionki). Piąty, Józef Molicki, uniknął rozstrzelania. Pozostałym 19 lutego zamieniono karę śmierci na służbę w karnych batalionach armii rosyjskiej. 

reklama

Dowódcy ataku na Lubartów  - Jasieński i Jełowicki - opuścili kraj, paszporty mieli przygotowane już przed atakiem na Lubartów. Malukiewicz został przez komisarza Rządu Narodowego zdjęty ze stanowiska, zastąpił go Antoni Zdanowicz. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo