Środowa (1 lipca) decyzja Sądu Okręgowego w Lublinie o prawomocnym skazaniu Marka Kubika na grzywnę za prowadzenie auta po pijanemu w sposób zasadniczy wpływa nie tylko na samego 50-latka, ale także na gminę Niedźwiada (pow. lubartowski). Takie rozstrzygnięcie pozbawia bowiem go stanowiska wójta.
Z pierwszego wyroku w tej sprawie, który zapadł w marcu br. przed Sądem Rejonowym w Radzyniu Podlaskim, Marek Kubik mógł być stosunkowo usatysfakcjonowany. Warunkowe umorzenie gwarantowało mu bowiem utrzymanie stanowiska wójta.
Chodzi o zdarzenie z 20 grudnia ub.r., gdy policjanci zatrzymali wójta gminy Niedźwiada, gdy ten prowadził mając ponad 1 promil alkoholu w organizmie. Później Marek Kubik tłumaczył się, że był to pilny wyjazd, bo potrzebował tleny dla ryb w stawie.
Dlaczego Sąd Okręgowy w Lublinie podjął diametralnie inną decyzję niż sąd niższej instancji z Radzynia Podlaskiego?
Nagranie z przejazdu wójta. Miało udowodnić, że tam jest mały ruch
Proces w wyniku apelacji wniesionej przez prokuratora przeprowadzono w środę, 1 lipca. Obrońca Marka Kubika, adwokat Arkadiusz Mazurek, złożył wniosek o dopuszczenie w sprawie jako dowodu nagrania mającego zaprezentować przebieg trasy, jaką pokonał i zamierzał pokonać oskarżony z Zabiela do Tyśmienicy feralnego 20 grudnia ub.r. Wideo zostało nagrane kilka miesięcy po zdarzeniu i miało zobrazować niskie natężenie ruchu na wskazanym odcinku. Jak się dowiedzieliśmy, miało zostać wykonane z inicjatywy Marka Kubika. Choć prokurator Mateusz Malecki wniósł o oddalenie tego wniosku dowodowego, określając go mianem "nieprzydatnego", to sędzia Sławomir Kaczor zgodził się na odtworzenie nagrania w sali rozpraw.
Jest to kilkuminutowe nagranie wykonane najprawdopodobniej telefonem z wnętrza auta przemierzającego drogę, jaką zamierzał 20 grudnia ub.r. pokonać Marek Kubik. Jak podkreślał jego adwokat, materiał został nagrany w takiej samej porze, jak feralny przejazd wójta gminy Niedźwiada po pijanemu, czyli w sobotę, o godz. 12. Zbyt dużego ruchu na drodze nie było tam widać. Widać za to, że samochód przejeżdża m.in. przez tereny zabudowane, gdzie posesje i wyjazdy z nich graniczą bezpośrednio z drogą. Są też skrzyżowania, m.in. auto wjeżdża z drogi podporządkowanej, przed włączeniem się do ruchu kierowca musi zatrzymać się przy znaku "stop". Dalej pojazd przejeżdża też przez niestrzeżony przejazd kolejowy.
Po odtworzeniu wideo i wobec braku innych wniosków dowodowych sędzia zakończył proces.
"Roztaczał od siebie mocny zapach alkoholu"
W mowie końcowej prokurator podkreślił, że wyświetlone nagranie w żaden sposób nie może odzwierciedlać natężenia ruchu w momencie zdarzenia, bo sytuacja ta jest już nie do odtworzenia. Zauważył natomiast, że wójt przejechał przez trzy miejscowości: Zabiele, Gródek Szlachecki i Tyśmienicę, a ponadto przejeżdżał przez skrzyżowania z torami, po których poruszają się pociągi pasażerskie. Do tego jechał drogami, przy których nie ma chodników, a wyjścia z posesji są bezpośrednio na jezdnię. Zauważył, że wójt nie miałby najmniejszego problemu ze znalezieniem osoby, która pomogłaby mu w przywiezieniu tlenu dla ryb.
Oskarżony stwierdził, że czuł się trzeźwy i był przekonany, że może kierować samochodem. Nijak ma się to do zeznań obu funkcjonariuszy policji, którzy wskazali wprost, że oskarżony już w momencie zatrzymania roztaczał od siebie mocny zapach alkoholu. Przeprowadzone badanie alkomatem wykazało ponad dwukrotne przekroczenie progu stężenia właściwego dla stanu nietrzeźwości określonego przez ustawodawcę, gdzie pan oskarżony twierdzi, że problemów z nadużywaniem alkoholu nie ma. Z zasad doświadczenia życiowego wynika, że człowiek, który nie nadużywa regularnie alkoholu, znajdując się w takim stanie nietrzeźwości, jest w stanie symptomy tego stanu dostrzec
- podsumował prokurator Mateusz Malecki.
Obrońca oskarżonego dowodził natomiast, że nie było możliwe, by Marek Kubik w szybkim czasie zorganizował transport tlenu przez inną osobę. Adwokat Arkadiusz Mazurek przekonywał, że odtworzone w sali rozpraw nagranie jest wartościowym dowodem. Na koniec dodał, iż wyrok radzyńskiego sądu powinien zostać utrzymany w mocy.
Sąd: To nie była nieznaczna szkodliwość społeczna
Sąd nie potrzebował dużo czasu na przygotowanie ogłoszenia wyroku. Po kilkunastominutowej przerwie sędzia Sławomir Kaczor oznajmił, że poprzedni wyrok zmienia na niekorzyść wójta, którego skazuje na karę grzywny.
Oskarżony jest człowiekiem stosunkowo zamożnym, a w grę wchodziło ratowanie majątku wartości 30 tys. zł. Sąd nie deprecjonuje wartości tego majątku, niemniej oskarżony postawił na szali bezpieczeństwo w ruchu, zachowanie zgodne z prawem i decyzję o tym, żeby jechać po tlen dla ryb. Przejazd zajął około osiem minut. W takiej sytuacji truizmem jest stwierdzenie, że przy dobrej woli, przy chęci wykonania telefonu, skontaktowaniu się ze znajomym, przyjacielem, korporacją świadczącą usługi przewozowe, dostarczenie tego nie nastręczało najmniejszych problemów
- uzasadnił sędzia Sławomir Kaczor.
Sędzia dodał, że czyn popełniony przez Marka Kubika nie może być oceniany przez pryzmat nieznacznej szkodliwości społecznej.
Co nie pozwala na warunkowe umorzenie postępowania
- zastrzegł sędzia Sławomir Kaczor.
Wyrok jest prawomocny i nie podlega dalszemu zaskarżeniu. Można wnosić od niego jedynie kasację do Sądu Najwyższego, jedynie z powodu zaistnienia bezwzględnych przyczyn odwoławczych (poważne błędy proceduralne sądu, np. w wydaniu wyroku brała udział osoba nieuprawniona).
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.