reklama

Tajemnica śmierci 61-latka odzyskana z monitoringu. Łagodna kara dla sprawcy i jego teściowej

Opublikowano:
Autor:

Tajemnica śmierci 61-latka odzyskana z monitoringu. Łagodna kara dla sprawcy i jego teściowej - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała/Archiwum | Opis: Za okoliczności łagodzące przyjęto niekaralność, dobrą opinię w lokalnym środowisku oraz wyrażenie żalu i przeprosiny wyrażone przez Kamila W.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje lubartowskieW jaki sposób doszło do śmiertelnych obrażeń głowy Jana H.? Trzeba było powoływać dwa zespoły biegłych, żeby odtworzyć pliki usunięte na zlecenie Anny B., teściowej głównego oskarżonego, i ustalić, co zaszło pod remizą w Ostrowie Lubelskim. Sąd ogłosił wyrok, ale nie zgodził się z prokuratorem.
reklama

Tajemnica zapisana w monitoringu

Kilka dni po zdarzeniu, do którego doszło 30 lipca 2023 roku pod remizą w Ostrowie Lub. (powiat lubartowski), 61-letni Jan H. zmarł w szpitalu, wskutek poważnych obrażeń głowy. Co się stało feralnej niedzieli?

Długo nad tym pracowali śledczy, bo przebieg zdarzenia nagrał monitoring znajdujący się na pobliskim sklepie, ale jego zapisy, dziwnym trafem, zostały tuż po tragedii usunięte. Dopiero drugi powołany do tego zadania zespół biegłych odtworzył pliki usunięte wcześniej z dysku. To był punkt zwrotny śledztwa.

38-letniemu Kamilowi W. z Ostrowa Lub., na co dzień górnikowi, postawiono ostatecznie zarzut umyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem nieumyślnym była śmierć pokrzywdzonego.

reklama

Prokurator dowodził, że oskarżony wyszedł z rodzinnej imprezy odbywającej się w remizie, a potem bez powodu zaczął zaczepiać nieznanego sobie starszego mężczyznę, by w końcu z dużą siłą popchnąć go, w wyniku czego ten z impetem uderzył głową w twarde podłoże.

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie stanęła też teściowa Kamila W. - Anna B. Kobieta, będąca właścicielką wspomnianego sklepu i monitoringu, a jednocześnie obecna na miejscu zdarzenia 30 lipca, miała utrudniać śledztwo i kryć zięcia, m.in. poprzez próbę usunięcia danych z nagrań monitoringu, na których zarejestrowano zajście.

Zarówno Kamil W., jak i Anna B. nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Pod koniec 2024 roku 38-latek został aresztowany. Za kratami spędził prawie siedem miesięcy. Sąd pozwolił mu wyjść na wolność pod koniec czerwca 2025 roku.

reklama

Prokurator domagał się w mowie końcowej skazania Kamila W. na osiem lat pozbawienia wolności.

Sąd: Nie godził się na skutek śmiertelny

Wyrok został ogłoszony w poniedziałek, 20 kwietnia, po prawie trzech latach od tragedii. W sali rozpraw byli Kamil W. i Anna B. wraz z obrońcami oraz żona oskarżonego z malutkim dzieckiem na rękach. Była też jedna z sióstr i brat zmarłego Jana H. 

Kamil W. został uznany za winnego, jednak nie czynu zarzuconego mu przez prokuratora, a nieumyślnego spowodowania śmierci Jana H.

Bez powodu silnie popchnął stojącego na krawędzi chodnika i jezdni, znajdującego się w znacznym stanie nietrzeźwości Jana H., który w wyniku popchnięcia upadł z własnej wysokości, uderzając ze znacznym impetem tyłem głowy o podłoże

reklama

- potwierdzał ustalenia sędzia Jarosław Kowalski.  

Kamil W. został skazany na dwa lata i cztery miesiące pozbawienia wolności, jednak na poczet kary zaliczono mu prawie 7-miesięczny pobyt w tymczasowym areszcie. Oskarżony ma też zapłacić dla trójki rodzeństwa zmarłego Jana H. po 15 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Pan W. nie zachował reguł ostrożności. Wiedział, że takie zachowanie może spowodować upadek na twarde podłoże i uderzenie głową, natomiast nie przewidywał i nie godził się na ciężki uszczerbek i skutek śmiertelny. Dlatego sąd zmienił kwalifikację czynu

- wyjaśnił sędzia Marek Woliński.

Za okoliczności łagodzące przyjęto niekaralność, dobrą opinię w lokalnym środowisku oraz wyrażenie żalu i przeprosiny Kamila W.

reklama

Winną uznano też Annę B., którą skazano na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, 3 tys. zł grzywny oraz konieczność pokrycia kosztów pracy specjalistów od odzyskiwania monitoringu, czyli 9,9 tys. zł.

Dwa lata za śmierć człowieka?!

- dziwiła się głośno jeszcze w sali rozpraw, wyraźnie rozczarowana rozmiarem kary dla Kamila W., jedna z sióstr pokrzywdzonego Jana H.

Wyrok nie jest prawomocny. Kamil W. pozostaje na wolności. Od wyroku strony mogą wnosić apelacje. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo