Reklama

Reklama

Organizatorka marszu kobiet w Lubartowie może dostać karę od sanepidu. Postępowanie wszczęte półtora roku po proteście

Opublikowano:
Autor:

Organizatorka marszu kobiet w Lubartowie może dostać karę od sanepidu. Postępowanie wszczęte półtora roku po proteście  - Zdjęcie główne

Joanna Żytkowska na czele marszu kobier w paźdizerniku 2020 r.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Informacje lubartowskie Sanepid wszczął z urzędu postępowanie "w sprawie wymierzenia kary pieniężnej za zorganizowanie zgromadzenia 26 października 2020 r.". Takie pismo dostała Joanna Żytkowska, organizatorka marszu kobiet. Otrzymała je pod koniec maja, ponad półtora roku od protestu.

Reklama

Jesienią 2020 r. Polską wstrząsnęły marsze kobiet protestujących przeciw wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który oznaczał zaostrzenie prawa antyaborcyjnego. Do protestu doszło też w Lubartowie.

Marsz w Lubartowie

26 października 2020 roku pochód kobiet wyruszył spod Urzędu Gminy. Przed 16.30, planowaną godziną rozpoczęcia akcji, przed urzędem zebrała się liczna grupa kobiet, przeważnie młodych. Gdy marsz ruszył, liczba uczestniczących w nim osób ciągle się zwiększała. Do pochodu dołączali także mężczyźni popierający protest kobiet.  Ul. Lubelską marsz przeszedł pod Urząd Miasta, gdzie zapalono kilka zniczy. Na dłużej pochód zatrzymał się pod starostwem. Uczestniczki protestu wznosiły okrzyki "Nie damy się zniewolić", "Myślę, czuję, decyduję", "Solidarność naszą bronią". Przed wejściem  zapalono znicze.

  Na czele pochodu kobiet szła Joanna Żytkowska, działaczka z Lubartowa.

- Protest miał na celu pokazanie, że nie zawsze Trybunał Konstytucyjny ma rację, jak w 2020 roku. Gdy ogłoszono wyrok na kobiety, musiałam zareagować. Każdy z nas ma prawo do manifestacji swoich poglądów politycznych - wspomina organizatorka protestu półtora roku później w rozmowie ze Wspólnotą.

Żadnego wykroczenia nie było

Marsz odbywał się w okresie, kiedy obowiązywały obostrzenia związane z pandemią. Był zabezpieczany przez policję, policjanci pilnujący trasy pochodu dostali nawet oklaski od maszerujących.

- Dziękujemy za to, że pilnujecie porządku. W mediach was pokazują, że bijecie kobiety - powiedziała organizatorka protestu Joanna Żytkowska.

Ale po marszu odczuła zainteresowanie policji.

 - Spotkałam się z rozpytaniami przez policję, więc od razu skontaktowałam się z panem adwokatem Maciejem Polakiem, ale dostałam tylko pouczenie, gdyż rozstrzygnęliśmy tę sprawę polubownie i została ona zamknięta - mówi Joanna Żytkowska.

 

Cały artykuł w papierowym wydaniu Wspólnoty

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy