Budzyński: Dziwny ten awans

sport ROZMOWA Z Michałem Budzyńskim, zawodnikiem Lewartu Lubartów

Mateusz Połynka

Opublikowano: 28 maja 2020 18:12 | Aktualizacja: 28 maja 2020 18:12

Spodziewałeś się, że piłkarska wiosna nie zostanie wznowiona?

- Sądziłem, że w Klasie Okręgowej i niższych szczeblach zmagania zostaną zakończone. Z kolei w sprawie trzeciej i czwartej ligi miałem nadzieję na wznowienie zmagań. Tutaj pojawiają się pieniądze za granie, sponsorzy oraz oczekiwania. Prywatnie to wolałbym grać w piłkę, a nie siedzieć w domu. Weekend bez wyjazdu na mecz jest dosyć dziwny.

 

Jak sobie radzisz w dobie koronawirusa?

- Mam firmę i normalnie pracuję. Nie narzekam na brak zajęć. Z kolei po południu mam więcej czasu. Korzyść jest taka, że z pracy wracam do domu, a nie na trening. Mam więcej czasu dla rodziny.

 

Aleksander ma powody do radości...

- Dokładnie. Codziennie mam okazję widzieć, jak mały człowieczek rozwija się i rośnie. Nie ukrywam, że tęsknię za graniem w piłkę. Przecież człowiek to kocha. Futbol to jak zabawki dla dziecka. Jeśli się zabierze, pojawia się tęsknota i złość.

 

Do tej pory chyba żaden piłkarz nie cieszył się z awansu do wyższej klasy okręgowej już na początku maja...

- Nie mieliśmy koronawirusa, więc chyba żadna drużyna już na początku rundy wiosennej nie miała powodów do radości. Tak się stało. Jako Lewart zajęliśmy pierwsze miejsce i w przyszłym sezonie w Lubartowie zagości trzecia liga.

 

Od początku byliście faworytem stawki...

- Dokładnie. Wiem, że teraz pojawi się wiele słów, iż wywalczyliśmy awans przy tzw. zielonym stoliku. Wiadomo, wolelibyśmy przypieczętować awans na boisku. Takie były plany. Przecież nie po to w przerwie zimowej do drużyny dołączyli tacy zawodnicy jak: Konrad Szczotka, Krystian Żelisko, Arkadiusz Maksymiuk czy Jakub Buczek.

 

Kiedy dowiedzieliście się o awansie?

- W drodze na trening. Trenowaliśmy w grupach i ci, którzy ćwiczyli przed nami jeszcze o tym nie wiedzieli. Dziwne to uczucie. Niby masz awans, ale nie ma takiej pełnej radości, takiej prawdziwej.

 

Nie ważne jak się zaczyna. Ważne jak się kończy...

- W pierwszej rundzie udowodniliśmy, że jesteśmy silni i chcemy awansu. Zimą bardzo mocno popracowaliśmy i po wzmocnieniach byliśmy pewni swego. Niestety, nie dane nam było zaprezentować umiejętności.

 

Był szampan?

- A skąd. Nawet nie napiłem się piwa. Było to dziwne uczucie, kiedy dowiedziałem się o wywalczonej promocji.

 

Jakiś czas temu ktoś powiedział, że po sezonie skończysz z piłką nożną. To prawda?

- Mogłem grać w trzeciej lidze w tamtym sezonie, podobnie jak zimą. Miałem propozycję. Odrzuciłem. Chciałem w ten sposób podziękować klubowi, prezesowi za to, że dał mi szansę po nieudanej przygodzie z Motorem Lublin. Chciałem zostać i wywalczyć awans do trzeciej ligi. A co będzie dalej? Nie wiem. Zdrowie jest, więc chyba nic nie przeszkodzie, by grać dalej.

 

W Lewarcie?

- Zobaczymy. Wyższa klasa rozgrywkowa oznacza większe nakłady finansowe. Teraz ważne będą ruchy włodarzy klubu i miasta.

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.