Cztery litery, które decydują o widoczności!
E-E-A-T to skrót od Experience, Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness. Czterech wymiarów, według których Google ocenia wiarygodność treści i ich źródeł. Nie jest to algorytm w sensie technicznym. To zestaw wytycznych dla ludzkich ewaluatorów (Quality Raters), których oceny wpływają na kierunek rozwoju algorytmu.
- Experience (doświadczenie) to pytanie, o to, czy autor ma bezpośrednie doświadczenie z tematem. Recenzja hotelu napisana przez osobę, która w nim nocowała, ma większą wagę niż recenzja skompilowana z internetu. Poradnik prawny napisany przez praktykującego adwokata wygrywa z tekstem copywritera.
- Expertise (ekspertyza) to pytanie o kwalifikacje. Czy autor ma wiedzę specjalistyczną w danym temacie? Czy jest rozpoznawalny w branży? Czy jego inne publikacje potwierdzają tę wiedzę?
- Authority (autorytet) to pytanie o uznanie zewnętrzne. Czy inne wiarygodne źródła odwołują się do autora lub witryny? Czy media branżowe cytują tę osobę? Czy inne strony linkują do tych treści?
- Trust (zaufanie) jest nadrzędny wobec pozostałych trzech. Bez zaufania reszta nie ma znaczenia. Strona bez SSL, bez danych kontaktowych, bez polityki prywatności, z nieaktualnymi informacjami, nawet jeśli treści są merytorycznie doskonałe, algorytm obniży jej wiarygodność.
Google nie mierzy E-E-A-T jedną liczbą. Mierzy dziesiątki sygnałów, które składają się na ogólny obraz wiarygodności: od certyfikatu SSL, po cytowania w mediach branżowych. Wdrożenie podstawowych sygnałów Trust (SSL, dane kontaktowe, data aktualizacji) to kwestia jednego dnia, a ich brak może kosztować pozycje przy kolejnym Core Update.
Dlaczego Google nie wierzy Twojej stronie na słowo?
Tutaj dotykamy sedna problemu. Firma może napisać na swojej stronie cokolwiek: "jesteśmy liderem rynku", "mamy 20 lat doświadczenia", "specjalizujemy się w X". Google widzi te deklaracje, ale nie traktuje ich jako fakty.
Algorytm weryfikuje informacje mechanizmem TTS (Truthful Text Summarization). Porównuje dane z wielu niezależnych źródeł. Jeśli firma twierdzi, że specjalizuje się w prawie rodzinnym, algorytm szuka potwierdzenia: czy media branżowe o tym wspominają? Czy LinkedIn założyciela potwierdza tę specjalizację? Czy katalogi branżowe opisują firmę w ten sam sposób? Czy artykuły sponsorowane potwierdzają te same fakty?
Kiedy 10 niezależnych źródeł mówi to samo, algorytm uznaje informację za fakt. Kiedy mówi tak tylko strona firmowa, traktuje to jako deklarację o niższej wiarygodności. Dla wielu firm to odkrycie jest bolesne. Inwestują w treści na swojej stronie, ale nie budują obecności nigdzie indziej. W tradycyjnym SEO to mogło wystarczyć. W erze semantycznego SEO i AI Search to za mało.
"W dobie AI Search zaufanie algorytmu buduje się przez earned media, nie przez własną stronę. Kiedy 10 niezależnych źródeł mówi o firmie to samo, AI traktuje te informacje jako fakt. Kiedy mówi tylko strona firmowa, AI traktuje to jako deklarację" - mówi Lech Rudnicki, ekspert SEO i autor encyklopedii semantycznego SEO (seosemantyczne.pl).
Earned media kontra owned media
Tradycyjne SEO koncentrowało się na owned media (własnej stronie, blogu firmowym, profilach w mediach społecznościowych). Earned media (artykuły w mediach branżowych, wzmianki, recenzje, komentarze eksperckie) były miłym dodatkiem, nie fundamentem strategii.
AI Search odwraca te proporcje. Systemy sztucznej inteligencji zdecydowanie preferują earned media nad owned media. Analizy cytowań w odpowiedziach AI pokazują, że artykuły z mediów branżowych, recenzje i komentarze ekspertów pojawiają się w odpowiedziach AI wielokrotnie częściej niż treści ze stron firmowych. Powód jest prosty: redakcja portalu branżowego nie ma interesu w promowaniu konkretnej firmy, ma interes w podawaniu rzetelnych informacji. AI to rozumie.
W praktyce zmienia się kalkulacja opłacalności. Artykuł ekspercki opublikowany na portalu branżowym ma dla AI Search kilkukrotnie większą wagę niż ten sam artykuł na firmowym blogu. Wzmianka w mediach buduje autorytet silniej niż strona "O nas" z listą osiągnięć. Nie oznacza to, że owned media nie mają znaczenia. Strona firmowa nadal jest fundamentem, bo definiuje encję - mówi algorytmowi, czym firma jest, co robi i dla kogo. Ale sama strona nie wystarczy, żeby algorytm zaufał tym informacjom na tyle, by je cytować. Potrzebne jest potwierdzenie z zewnątrz.
W praktyce optymalna strategia łączy oba typy. Strona firmowa zawiera pełen opis encji z danymi strukturalnymi (Schema.org), a earned media potwierdzają te same fakty w niezależnych źródłach. Każdy kluczowy fakt ze strony powinien być potwierdzony w co najmniej 3-5 zewnętrznych źródłach, bo tyle potrzebują systemy AI do weryfikacji informacji.
Jak budować autorytet, który algorytm rozpoznaje?
Budowanie E-E-A-T to nie jednorazowe działanie, ale systematyczny proces budowania spójnej obecności w internecie.
-
Punkt wyjścia to dane strukturalne. Schema.org markup na stronie pozwala powiedzieć Google wprost, kim jest autor treści, jakie ma kwalifikacje i do jakiej organizacji należy. Poprawnie wdrożony markup Person z polami: name, jobTitle, knowsAbout, sameAs (linki do LinkedIn, mediów branżowych) to fundament, na którym algorytm buduje profil encji autora.
-
Równolegle buduje się cross-domain entity building. Te same fakty o firmie i jej ekspertach muszą pojawiać się na wielu platformach: LinkedIn, Google Business, media branżowe, katalogi, podcasty, webinary. Każda platforma to jedno ze źródeł, które algorytm porównuje w procesie TTS. Im więcej źródeł potwierdza te same informacje, tym silniejsza encja.
Te dwa działania łączy earned media. Publikacje eksperckie na portalach branżowych, komentarze w mediach, artykuły gościnne. Nie chodzi o ilość, a o spójność. Każda publikacja powinna zawierać te same fakty o autorze i firmie, bo rozbieżności osłabiają encję, zamiast ją wzmacniać.
Tematem E-E-A-T i budowania autorytetu w dobie AI Search zajmuje się Lech Rudnicki, ekspert SEO i autor encyklopedii semantycznego SEO.
"Google buduje mapę wiedzy o świecie. Każda firma, każda osoba, każdy produkt to potencjalny węzeł w tej mapie. Kto odpowiedzialnie zarządza swoją obecnością w Knowledge Graph, ten kontroluje, jak algorytm go rozumie i prezentuje użytkownikom" - dodaje Lech Rudnicki, ekspert SEO z ponad 15-letnim doświadczeniem, który prowadzi również Prawny Marketing i LinkiPL (linki.pl).
O autorze: Lech Rudnicki - ekspert SEO z ponad 15-letnim doświadczeniem (w branży od 2011 roku), specjalizujący się w semantycznym SEO i widoczności w AI Search. Autor encyklopedii semantycznego SEO (seosemantyczne.pl, 265 terminów, interaktywny graf wiedzy), dostępnej także w wersji angielskiej (semantem.com). Prowadzi Prawny Marketing (prawnymarketing.pl) - usługę marketingu prawniczego i pozycjonowania kancelarii oraz LinkiPL (linki.pl) - usługę linkbuildingu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.