To nie było nadzianie się na nóż
Oskarżona Ewa T. przekonywała śledczych, że był to nieszczęśliwy wypadek, gdy trzymany w ręku nóż wypadł jej i wbił się w klatkę piersiową Mariusza K. Nie potrafiła jednak logicznie wyjaśnić, jak dokładnie do tego doszło.
- To nie było "nadzianie się" na nóż. Świadczy o tym rana, cios został zadany z dużą siłą - stwierdziła jednak kategorycznie biegła medycyny sądowej na grudniowej rozprawie.
Pokłócili się o mięso
Chodzi o zdarzenie z 7 grudnia 2024 roku w Niedźwiadzie Kolonii w gminie Niedźwiada (pow. lubartowski). Wątpliwości nie ulega, że do tragedii doszło po awanturze między parą konkubentów - 55-letnią Ewą T. i 43-letnim Mariuszem K., która wybuchła podczas rozbioru mięsa. Uczestnicy tego "wydarzenia" pili wcześniej wódkę.
- Mariusz zaczął pakować mięso do worka. Powiedział: "Pies będzie miał co jeść do świąt i w święta!". "Ch... cię obchodzi, to jest moje mięso i moje pieniądze!" - tak odpowiedział na moje pytanie o to, co robi. Ewa na to, że też dała 400 zł na mięso. Zaczęła mu odbierać to mięso. Zauważyłam, jak się przewróciła. Nie wiem, dlaczego upadła. Za chwilę usłyszałam rumor i Mariusz leży na plecach - relacjonowała w sądzie sąsiadka Ewy T., która była świadkiem zdarzenia.
Mariusz K. stracił przytomność. Miał puls, ale słabo wyczuwalny. Po pomoc medyczną zadzwoniono dopiero po jakimś czasie. Życia mężczyzny nie udało się uratować.
Zamiar: ciężki uszczerbek na zdrowiu. Efekt: zabójstwo
Ewa T. została zatrzymana i aresztowana. Nie przyznała się jednoznacznie do popełnienia zarzuconego jej przez prokuratora zabójstwa. W sądzie nie zajęła w tej kwestii jasnego stanowiska i odmówiła składania wyjaśnień.
Proces nie trwał długo. Rozpoczął się w październiku ub.r., wyrok zapadł 26 stycznia. Sąd potrzebował czterech rozpraw, by podjąć decyzję o winie i karze dla Ewy T.
"Działając z zamiarem bezpośrednim spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu swego konkubenta, przwidując i godząc się z tym, że jej zachowanie wywoła skutek w postaci jego śmierci, jednokrotnie z zamachu z góry ugodziła go nożem w klatkę piersiową, powodując w ten sposób ranę kłutą serca, co doprowadziło do zgonu, w postaci zatrzymania akcji serca" - orzekł sędzia Adam Daniel.
Czyn Ewy T. zakwalifikowano jako zabójstwo. Kobietę skazano za to na 13 lat pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczono jej nieco ponad roczny pobyt w areszcie. Dodatkowo 55-latkę zobowiązano do zapłacenia częściowego zadośćuczynienia osobie bliskiej zmarłemu w wysokości 25 tys. zł.
Wyrok nie jest prawomocny, co oznacza, że strony mogą wnieść od niego apelacje.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.