Trzeci pies, bez objawów. Wszystko było okej. Do wczoraj. Wczoraj również wylądował u weterynarza i diagnoza jest taka sama. Czy przeżyje? Czas pokaże - opisała sytuację autorka wpisu na facebooku.
Rozmawialiśmy o sprawie z właścicielem posesji. Miał cztery psy, dwa dorosłe i dwa szczeniaki.
- Jakieś dwa tygodnie temu suczka przestała karmić szczenięta. Zaczęła wymiotować i wypróżniać się dziwną teścią, prawdopodobnie z krwią.
Początkowo lekarz podejrzewał jakiś stan zapalny. Dopiero 2 - 3 dni temu zaczęła jeść - mówi właściciel. Jeden ze szczeniaków, który wcześniej był przez nią karmiony, zachorował i zdechł. Jak mówi właściciel. Weterynarz stwierdził, że trucizna dostała się do organizmu psa z mlekiem matki.
Zachorował także drugi z dorosłych psów, jest obecnie w klinice.
- Nie mam jakichś sporów z sąsiadami. Przez płot jest pustostan. Może od strony torów ktoś rozsypał jakąś trutkę, bo psy biegały i szczekały na każdego, kto przechodził. Tamtędy chodzą różni ludzie, przyjezdni z Ukrainy chodzą do pracy w Biedronce, ludzie przyjeżdżają na działki, w zeszłym roku jacyś młodzi się zbierali i imprezowali, może teraz ktoś sobie przypomniał, że psy na niego szczekały i się zemścił - zastanawia się właściciel posesji. Suczka, która przeżyła, w typie wilczura, choć niezbyt duża, nie reagowała na obcego, zachowywała się spokojnie.
Właściciel pamięta, że sąsiedzi mieli problemy ze szczurami, które przychodziły z nielegalnego wysypiska przy cmentarzu, wysypywali trutkę, ale to jednak zbyt duża odległość, żeby psy przypadkiem zjadły trutkę.
Mężczyzna rozmawiał o sprawie z dzielnicowym. Na posesji umieszczony został napis "Otrucie psa jest przestępstwem, Sprawa zgłosozna na policję".
Trutka podana przez ogrodzenie
Z komentarza pod wpisem córki właściciela w grupie Psiarze i zwierzoluby z Lubartowa i okolic wynika, że przypadki trucia psów w Lubartowie powtarzją się.
- Tej jesieni na 3-go maja również było rozrzucane mięso z wkładką. Buldog z tego osiedla się zatruł i długo z tego wychodził - pisze jedna z użytkowniczek grupy.
Dziś na facebooku pojawił się wpis kolejnej właścicielki psa, który miał zostać otruty. Do zdarzenia doszło w niedzelę 9 sierpnia około godz. 17. Autorka wpisu zauważyła, że jej pies niesie coś, co przypominało marchewkę. Prawododobnie ktoś podał mu to przez bramę. Właścicielka psa odebrała mu zdobycz, okazało się, że jest przedmiot uformowany w kształcie psiego przysmaku, z wełny szklanej, nasączony trutką na szczury. Autorka wpisu zabrała oba swoje psy na płukanie żołądka, dzięki temu zostały uratowane.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.