reklama

Kościelna spółka chce budować stację odzysku odpadów cmentarnych w Sernikach Skrobów się przed takim zakładem obronił

Opublikowano:
Autor: MK

Kościelna spółka chce budować stację odzysku odpadów cmentarnych w Sernikach Skrobów się przed takim zakładem obronił - Zdjęcie główne
Opis: Sesja Rady Gminy w Sernikach. Jarosław Kowalczyk z frmy Pontes sp. z o.o. po prawej

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje lubartowskieRo temu mieszkańcy Skrobowa desperacko bronili się przed stacją odzysku surowców z odpadów cmentarnych. Należąca do kurii lubelskiej spółka Pontes wraca z tym pomysłem - tym razem w Sernikach.
reklama

Na sesji Rady Gminy 19 sierpnia wprowadzony został punkt dotyczący zakładu przetwarzania odpadów cmentarnych w gminie Serniki. Jak mówił przewodniczący rady Sławomir Nowosacki, dopiero dzień przed sesją skontaktował się z nim przedstawiciel spółki, która chce taki zakład w gminie ulokować. Na obradach firmę reprezentował jej pełnomocnik Jarosław Kowalczyk. Chodzi o spółkę Pontes, która jest własnością Archidiecezji Lubelskiej. To ta sama spółka, która chciała już budować podobny zakład w Skrobowie Kolonii. Wiosną 2025 r. mieszkańcy Skrobowa zawiązali komitet protestacyjny, sprzeciwiający się lokalizacji takiego zakładu w ich miejscowości. Dotarli do arcybiskupa Stanisława Budzika, który pod wpływem protestów postanowił, że w Skrobowie nie powstanie stacja segregacji materiałów cmentarnych.

reklama

Na sesji w Sernikach Jarosław Kowalczyk przyznał, że spółka jest zainteresowana terenem na tzw. Piekiełku, gdzie mieścił się zakład zajmujący się przetwarzaniem zużytych opon. Dochodziło tam do pożarów, w 2018 r. były dwa, ostatni w czerwcu 2025 r.

Spółka Pontes: nie będzie TIR- ów i hałasu

Przedstawiciel spółki Pontes starał się uspokoić obawy mieszkańców gminy.

- Ta inwestycja to będzie przede wszystkim odzysk surowców, które pojawiają się na cmentarzu. Mamy tam frakcje, które możliwe są do zagospodarowania, do segregacji i ochrony środowiska. Wiadomo, że na cmentarzach mamy szkło, czyli znicze, które trafiają do pojemników, mamy plastik i odpady bio. Absolutnie nie mówimy tu o odpadach komunalnych – mówił przedstawiciel firmy. Spółka chciałaby prowadzić odzysk surowców wtórnych, segregację, przygotowanie surowców do dalszego wykorzystania.

reklama

- Chcemy zrobić szczelną infrastrukturę i procedury bezpieczeństwa – mówił przedstawiciel firmy. Zapewniał, że nie ma mowy o przetwarzaniu odpadów, nie można porównywać planowanej inwestycji z działalnością firmy, która przetwarzała opony, bo tam była spalarnia.

- Nie mówimy o spalarni, tylko o stacji segregacji, która będzie miała miejsce w tej inwestycji. Segregacja, odzysk i przetwarzanie wybranych surowców. Przetwarzanie to słowo klucz. Pojawiają się takie odpady komunalne i my jako pierwsi w województwie lubelskim chcemy je zagospodarować – mówił Jarosław Kowalczyk.

- Teren przedsięwzięcia, który chcemy zagospodarować to jest 10 tys. mkw, które na początku chcemy uprzątnąć. To co pozostało po pirolizie to jest jeden wielki dramat – mówił pełnomocnik spółki Pontes. Firma chciałaby zagospodarować cztery działki obok, wykorzystać istniejącą infrastrukturę, bez wkraczania na tereny rolnicze czy mieszkaniowe.

reklama

Działalność parafii w Polsce porównywał do działalności firm.

- Średnio taka parafii na utylizację odpadów wydaje 100 tys. zł rocznie. Przyjeżdża sprzęt, ładuje, wiezie to na wysypisko śmieci, 1200 – 1500 zł kosztuje utylizacja tony odpadów cmentarnych. Te stawki będą rosły. To ogromna kwota, która przechodzi na mieszkańców, bo to mieszkańcy dają na tacę. My chcemy zrobić to w sposób ekologiczny, odpady trafiają do stacji odzysku surowców, następuje segregacja, jest odzysk tych surowców, nie mówimy, że w 100 proc., nie wszystkie odpady bio da się zagospodarować. Część odpadów, szkło, plastik, chcemy sprzedawać – mówił. W tej chwili odpady z parafii są wożone do Kraśnika. Według Jarosława Kowalczyka, gdyby zakład powstał w Sernikach, proboszczowie płaciliby 200 zł za tonę. Firma Pontes ma w perspektywie uruchomienie trzech takich stacji odzyskiwania odpadów. Stacja w Sernikach miałaby przetwarzać maksymalnie 10 ton odpadów na dobę. Firma zatrudniałaby około 10 osób na jedną zmianę, w godzinach 8 – 16.

reklama

Według Jarosława Kowalczyka firma generowałaby hałas poniżej dopuszczalnych norm. Do stacji nie będą jeździły TIR -y, tylko mniejsze ciężarówki. Będą panele fotowoltaiczne.

Wójt Paweł Woźniak: parafina budzi najwięcej emocji

Według wójta Pawła Woźniaka koszt wywozu odpadów z parafii jest o wiele niższy. Wynosi około 12 – 15 tys. zł rocznie. Jeśli zakład miałby przerabiać 10 ton odpadów na dobę, to oznaczałoby, że dziennie 10 ciężarówek przejeżdżałoby do zakładu, wyjeżdżały będą 3. Wójt pytał, czy zakład będzie miał zasobnię i jak długo będą tam składowane odpady, w tym biologiczne. Wskazywał, że bioodpady podlegają procesom gnilnym, w czasie których wydzielają się szkodliwe związki. Według przedstawiciela firmy odpady miałyby odbierane na bieżąco, nie będą zalegały tygodniami. Dokumentacja zapewnia specjalne namioty, które zabezpieczają odpady na okres czasowego składowania.

Obawy mieszkańców pamiętających pożary w zakładzie utylizacji opon budzi zamiar spółki Pontes odzyskiwania parafiny ze zniczy, która ma być w planowanej stacji odzysku podgrzewana.

- Ta parafina najwięcej budzi emocji i negatywnych skojarzeń, podgrzewana i utleniająca się parafina potrafi sama się zapalić – mówił wójt Paweł Woźniak. Mieszkańcy gminy obecni na sesji zwracali uwagę, że proces rozdrabniania odpadów jest procesem głośnym, generuje pyły.

Wójt Paweł Woźniak zwracał uwagę, że planowana inwestycja może być niezgodna z planem zagospodarowania przestrzennego, bo ma się zajmować przetwarzaniem odpadów, a jest to teren przeznaczony pod działalność przemysłową.

W czasie sesji padło stwierdzenie, że powinno się odbyć spotkanie z mieszkańcami, na którym spółka przedstawiłaby cały proces technologiczny przetwarzania odpadów cmentarnych.

Mieszkańcy uczestniczący w sesji obawiali się, że jeśli taki zakład powstanie, spadnie wartość nieruchomości w sąsiedztwie.

Jarosław Kowalczyk deklarował, że przygotuje spotkanie dla mieszkańców. Twierdzi, że firma popełniła błąd wszczynając procedury bez wcześniejszego spotkania z mieszkańcami.

-  Ja twierdzę, że wręcz jest to niemożliwe, żeby ta inwestycja tutaj powstała – powiedział na zakończenie.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo