Karetka przyjeżdżała niemal codziennie
W lecie Halina zachorowała na zapalenie płuc. Prawie trzy tygodnie w sierpniu spędziła w szpitalu w Lubartowie, na Oddziale Chorób Wewnętrznych.
Byliśmy przy niej niemal cały czas, na zmianę z moją drugą siostrą, po trzy razy dziennie do niej jeździliśmy. Kontakt był z nią trudny, trzeba się było nią opiekować
- wspomina nasz rozmówca
Po koniec sierpnia Halina wróciła do domu. Przez około trzy tygodnie jej stan, jak relacjonuje brat, był poprawny. Sytuacja zmieniła się 10 września.
Siostra dostała gorączki. Zaczęła charczeć, zrobiła się czerwona, plamy powystępowały jaj na skórze. Miała drgawki, brakowało jej powietrza
- opowiada Antoni Matejczuk.
11 września, w piątek, bliscy po raz pierwszy wzywają do Haliny karetkę. Ratownicy zabierają ją na Izbę Przyjęć szpitala w Lubartowie. Kobieta po około czterech godzinach zostaje jednak odwieziona do domu, bo szpitalny lekarz uznał, że nie wymaga ona hospitalizacji.
Już wtedy było widać, że jest źle. Dusiło ją, tak w gardle... Ale zbili jej gorączkę i odprawili do domu
- mówi Antoni Matejczuk.
Bliscy wzywali karetkę także 12 i 13 września, bo stan Haliny nie ulegał poprawie, a było wręcz przeciwnie. Kobieta słabła. Jak wskazuje rodzina chorej, za każdym razem personel karetki odmawiał przewiezienia Haliny Matejczuk do szpitala. Zamiast tego podawano jej leki, które na krótko łagodziły objawy choroby.
Pogotowie zostawiło ją w domu. Dostała sepsy i za dwa dni zmarła
15 września (wtorek) sytuacja była dramatyczna. Bliscy opisują, że Halina nie przyjmowała nawet płynów, a jej gorączka sięgała 41 stopni. Jak wynika z relacji Antoniego Matejczuka, personel karetki ponownie odmówił przewiezienia pacjentki do szpitala. Wezwany na miejsce chwilę później lekarz rodzinny stwierdził, że Halina wymaga hospitalizacji, gdyż najprawdopodobniej wystąpiła u niej sepsa. Za pośrednictwem zamówionego transportu medycznego pacjentka trafiła do SPZOZ w Lubartowie.
Tam rzeczywiście rozpoznano u niej sepsę, a jej stan określono jako bardzo ciężki. Halina Matejczuk zmarła 17 września (czwartek) z powodu niewydolności oddechowej.
Pytania do instytucji
Z pytaniami o sprawę zwróciliśmy się do SPZOZ w Lubartowie. Dyrektor odesłała obszerną odpowiedź, w której wyjaśnia, że... nie będzie odnosić się do tej sprawy konkretnie.
Nasze pytania skierowaliśmy także do Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie. Wicedyrektor jednostki ds. medycznych odniosła się szeroko do zadanych przez nas pytań.
Wybierano, po konsultacji z opiekunem, rozwiązania adekwatne do zastanej sytuacji
- podsumowywała przedstawicielka WPR.
Co jeszcze ustaliliśmy w tej sprawie? Jak wydarzenia związane z chorobą Haliny Matejczuk opisuje rodzina?
Jak SPZOZ w Lubartowie uzasadnia sposób, w jaki odpowiedział "Wspólnocie"?
Jakie ustalenia poczyniła dyrekcja WPR-u w Lublinie? I jak wyjaśnia zachowanie ratowników z karetki?
WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GAZETY "WSPÓLNOTA", DOSTĘPNYM OD 6 PAŹDZIERNIKA W PUNKTACH SPRZEDAŻY ORAZ NA E-PRASA.PL
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.